Wczytuję dane...

Czy można wyciskać "pryszcze"?

Czy można wyciskać pryszcze?

Właśnie to pytanie zadawane jest najczęściej, bo gdy coś wyskoczy nam na twarzy i niekoniecznie nas ozdabia, chcemy, żeby jak najszybciej zniknęło. Tymczasem, wszelka mechaniczna, nieprofesjonalna ingerencja, prowadzi wyłącznie do przedłużenia procesu znikania :). Dlaczego więc powinniśmy trzymać ręce z daleka od twarzy?:

  • Po pierwsze, nie mamy pewności jaka to zmiana i czy w ogóle można cokolwiek z nią robić. Zmiany groźne, często wyglądają niepozornie, a te niegroźne i tak w większości przypadków powinny się goić bez wyciskania czy innej mechanicznej ingerencji. Trzeba pamiętać, iż każda zmiana jest inna i obejmuje skórę na różnej głębokości. Nigdy nie wiesz, jak głęboko sięga. Dla przykładu tzw. zaskórniki to zmiany najczęściej płytkie, które dobra kosmetyczka potrafi perfekcyjnie usunąć, a wręcz w ten sposób zapobiec rozwojowi trądziku na podłożu zaskórnikowym. jednak z tego niepozornego zaskórnika może powstać zmiana zapalna. Inne to np. grudki i krostki o różnym nasileniu i głębokości naciekania, jak również różniące się zawartością. Jeżeli pojawia się stan zapalny, obrzęk, zaczerwienienie i ropna obwódka, mamy pewność, że takiej zmiany absolutnie nie można dotykać, a tym bardziej drapać czy wyciskać. Co się stanie gdy to zrobimy? W zależności od głębokości zmiany, co najmniej na taką głębokość uszkodzimy skórę, a często jeszcze bardziej pogorszymy sytuację, gdyż bakterie przedostaną się pod wpływem ucisku poza objęte już warstwy, tkanka ulegnie zniszczeniu, zapadnięciu i nieodwracalnym zmianom zanikowym lub przerostowym w zależności od skłonności osobniczych i jakości skóry.
  • Po drugie, nie potrafimy usunąć jej profesjonalnie (nawet, jeżeli zmiana nadaje się do takiego usunięcia). Nie mamy doświadczenia, odpowiednich warunków, środków i umiejętności. Większość zmian, aby zostały prawidłowo oczyszczone, musi być uprzednio nakłuta, gdyż wydzielina jest tak gęsta, iż jej uparte wyciskanie, bez zrobienia ujścia w skórze, skutkuje poważnym uszkodzeniem warstw skóry, a to właśnie kończy się pozostawieniem blizn i śladów na skórze. Są one na tyle głębokie, że dowody "zbrodni" pozostają na wiele lat i w konsekwencji szpecą znacznie bardziej, niż pierwotny "pryszcz", po którym dawno nie byłoby już śladu, gdybyśmy pozwolili mu wygoić się samoistnie, ewentualnie wspomagając się okładami i przemywaniem odpowiednimi mieszankami ziołowymi (o tym również wkrótce).
  • Po trzecie, skóra nie znosi kiedy się ją kaleczy, zgniata czy szczypie. Zawsze odpowie reakcją obronną w postaci stanu zapalnego, zaczerwienienia, obrzęku i przekrwienia. Proces regeneracji i odbudowy poszczególnych warstw skóry powinien przebiegać bez zaburzeń, zgodnie z 28 dniowym cyklem. Wówczas możemy szczycić się piękną cerą. Jeżeli jednak ingerujemy nieumiejętnie lub nieświadomie w ten rytm, poszczególne warstwy skóry nie nadążą z regeneracją i jakość cery znacznie się pogorszy.
  • Po czwarte, nawet nieświadome zadrapanie skóry, a co dopiero uparte wydrapywanie czy "duszenie" krosty, może pozostawić ślad. Wszystko zależy od tego jak głęboko ono dotrze (ile warstw skóry uszkodzi). Jeżeli uszkodzona zostanie tylko warstwa rogowa naskórka, niebezpieczeństwa pozostawienia śladów praktycznie nie ma, ale jeżeli skaleczymy warstwę podstawną (tworzącą nowe komórki), wówczas w miejscu zranienia pozostanie trwały ślad, przebarwienie i/lub blizna. To tak jakby uszkodzić "kod genetyczny" skóry bez którego niemożliwe jest idealne jej odtworzenie. Wówczas ważniejsze jest, żeby szybko zaleczyć ranę i nie dopuścić do zainfekowania organizmu. 

Jak w takim razie radzić sobie z zanieczyszczoną cerą?

  1. Pić więcej ziół i wody z cytryną (jakie jelita, taka cera);
  2. Jeść zdrowo, świeżo i zielono (antyoksydanty to wróg numer 1 każdego pryszcza);
  3. Pokochać peeling solny (sól zabija bakterie lepiej niż antybiotyk);
  4. Stosować dobrze dobrane dla cery kosmetyki i od czasu do czasu przysuszyć nimi obcego :).

Powodzenia!